6 zasad poszukiwania własnej ścieżki, czyli jak odkryłam swoją zawodową drogę?

6 zasad poszukiwania własnej ścieżki, czyli jak odkryłam swoją zawodową drogę?

Większość z nas przechodzi w swoim życiu etap (lub kilka etapów) poszukiwania własnej ścieżki zawodowej. Jej znalezienie to wbrew pozorom nie jest prosta sprawa!

Znam co prawda ludzi, którzy od zawsze wiedzieli, „kim chcą być, gdy dorosną”. Szczęściarze. Znam też takich, którzy może nie urodzili się z gotową wizją własnej kariery, lecz od pewnego momentu w życiu wiedzą, czego chcą i konsekwentnie realizują swoje zamierzenia. Ale jest jeszcze jeden typ… Nazywam go poszukującym 😉 Czym się on charakteryzuje?

  • Ma sporo zainteresowań, ale trudno powiedzieć, co jest jego prawdziwą pasją.
  • Zaczyna wiele projektów naraz, bo wszystkie są taaakie fascynujące i bywa, że żadnego nie kończy (z przeładowania albo dlatego, że… właśnie znalazł coś ciekawszego do roboty).
  • Raz na jakiś czas stwierdza, że wreszcie znalazł swoje prawdziwe powołanie, a po jakimś czasie zaczyna się nudzić i szukać czegoś nowego.
  • Zdarza się też, że ogrom wyboru przytłacza go, przez co ima się zupełnie nieinteresujących go zajęć w oczekiwaniu na „to coś”.

Wygląda znajomo? Mam dla Ciebie dobrą wiadomość 😊 Poszukujący też może być szczęściarzem! Jego poszukiwania własnej ścieżki zawodowej również mogą zakończyć się sukcesem, a pierwszym z brzegu przykładem jestem ja sama. Wspominałam już m.in. tutaj, że kilka razy w ciągu swojego życia stwierdzałam, że tak, to jest to! A potem cóż, okazywało się, że jednak ciągnie mnie gdzie indziej… Teraz w końcu wiem, że idę w dobrym kierunku.

A oto kilka wskazówek, które pomogły mi odnaleźć własną drogę zawodową. Mam nadzieję, że pomogą i Tobie:

1. Stosuj metodę prób i błędów

Przede wszystkim, jak w wielu innych sferach życia, sprawdza się metoda prób i błędów. Sprawdzaj, w czym dobrze się czujesz, w miarę możliwości poznawaj rozmaite tryby pracy (zespołowo, samodzielnie, w dużym biurze albo zdalnie…), testuj różne rozwiązania. Co ważne, nie musisz za każdym razem wywracać swojego zawodowego życia do góry nogami. Dobrze jest mieć szeroki obraz sytuacji i próbować najróżniejszych rzeczy, ale jeśli nie jesteś gotowa na ogromną zmianę, pokombinuj w ramach swojego aktualnego stanowiska.

Opcji jest mnóstwo:

  • urozmaicenie lub przeciwnie, uproszczenie swojej pracy,
  • angażowanie się w interesujące projekty,
  • znalezienie niszy i docieranie do nowych klientów,
  • dostrzeżenie, w jaki sposób obecnie wykonywana praca pokrywa się z Twoimi wartościami i sprawienie, by pokrywała się jeszcze bardziej…

Jeśli coś wydaje Ci się ciekawe, spróbuj – nie zakładaj z góry, że się nie uda lub że to jednak nie to. Ja na przykład kiedyś upierałam się, że nigdy nie będę pracować w korporacji, bo to nie dla mnie, niezgodne z moimi wartościami i w ogóle najgorsze, co może mnie spotkać. Skończyło się na tym, że przepracowałam w korpo ponad 5 lat i było to jedno z moich najcenniejszych zawodowych doświadczeń. Nie zamieniłabym tego czasu na nic innego.

2. Nie ustawaj w poszukiwaniach

Najgorsze, co można zrobić, to po kilku próbach po prostu się poddać i stwierdzić: OK, niech już sobie będzie tak, jak jest, bo w końcu nie jest tak źle. Błąd! Oczywiście każdemu zdarzają się chwile zwątpienia czy spadku formy, to normalne. Nie pozwól jednak, by marazm przejął nad Tobą kontrolę. Jeśli czujesz, że to, czym się zajmujesz, nie spełnia do końca Twoich oczekiwań, pomyśl, jak możesz zmienić tę sytuację. Zignorowanie tych sygnałów doprowadzi Cię w najlepszym wypadku do frustracji.

W korpo było mi dość wygodnie. Chwilami fantastycznie, częściej przeciętnie, w końcu zaczęło się robić tylko znośnie. W pewnym momencie poczułam, że doszłam do ściany. Że choć to świetna firma, w której pracują świetni ludzie, to już mi z nimi nie po drodze. Dość długo przekonywałam siebie, że to chwilowe, i rzeczywiście na moment odzyskiwałam entuzjazm.

Ale spadki formy i nastroju zdarzały się coraz częściej i trwały coraz dłużej. Jak to mawia moja przyjaciółka, miałam dwie opcje: przekonać siebie po raz kolejny, że nie jest mi aż tak źle i w ogóle żebym nie przesadzała, lub w końcu coś zmienić. Najpierw, za zgodą i przy wsparciu swojej mądrej przełożonej, dokonywałam mniejszych bądź większych zmian w ramach zajmowanego stanowiska. Rozważałam przejście do innego działu, a nawet wyprowadzkę za granicę (jedna z zalet pracy w korpo). A w końcu, gdy poczułam, że opcje się wyczerpały, postanowiłam zostać wolnym strzelcem.

3. Nie przejmuj się tym, co ludzie powiedzą

Wśród obaw przed zmianą często pojawia się właśnie ta: a co sobie ludzie pomyślą. Odpowiedź brzmi: a co to za różnica? 😉

Sama długo się tego uczyłam. Ostatecznie jednak dotarło do mnie, że to moje życie, nie tych ludzi, i to ja biorę za nie odpowiedzialność. Dlatego pamiętaj: to Ty jesteś w trakcie poszukiwania własnej ścieżki, nie ktoś inny, i to Twoje zdanie jest tu najważniejsze.

Poza tym często strach ma wielkie oczy. Kiedy odchodziłam z etatu na swoje i mój tymczasowy biznesplan opierał się głównie na udzielaniu korepetycji, w mojej głowie tłoczyło się mnóstwo przekonań typu:

  • Rzucać dobrą pracę tylko po to, żeby latać po domach i uczyć dzieci francuskiego? Litości!
  • A w ogóle co to za pomysł, żeby w wieku prawie 30 lat, mając przed sobą karierę w międzynarodowej firmie, uprawiać jakieś nisko dochodowe zajęcie dla studenciaków?
  • To nieodpowiedzialne i lekkomyślne, tak sobie żyć marzeniami, zamiast trzymać się ciepłej posadki i skrzętnie odkładać grosz do grosza, jak porządni ludzie!

Dlatego bałam się mówić ludziom, zwłaszcza tym z firmy, co zamierzam robić po odejściu. I wiesz co? Od nikogo, dosłownie nikogo, nie usłyszałam żadnego z tych tekstów. Wręcz przeciwnie, większość gratulowała pomysłu, odwagi, życzyła powodzenia. Jedna jedyna osoba wyraziła wątpliwość co do sensu odchodzenia z firmy przy braku porządnego biznesplanu i rozkręconej działalności, ale to była raczej dobra rada niż hejt.

Jaki z tego wniosek? Często to my same najbardziej sabotujemy własne pomysły. Zastanów się, czy czasem Twój wewnętrzny krytyk nie jest tym najokrutniejszym. A jeśli jest, każ mu łaskawie przymknąć gębusię, marsz do swojego pokoju i niech przemyśli swe zachowanie!

4. Nie daj sobie wmówić, że już za późno na zmianę

W tym roku kończę 30 lat. Może niewiele, ale zdążyłam już w życiu kilka razy się zgubić i być może raz na zawsze odnaleźć. Być może pewne decyzje zawodowe było mi podjąć łatwiej, niż gdybym była starsza, bo nie mam jeszcze właściwie żadnych zobowiązań: dzieci, kredytów, nawet pies został u rodziców. Tak, właśnie ze względu na ten brak zobowiązań rok temu postanowiłam, że kiedy, jeśli nie teraz. Póki co nie żałuję 🙂

Czasem jednak zobowiązań jest tak wiele, że nie wyobrażamy sobie choćby najmniejszej zmiany. Naturalna jest wówczas obawa, że przy najdrobniejszym ruchu ów misternie budowany porządek runie jak domek z kart. A może jednak zmiana stanie się spoiwem tego domku? Może dołożysz do niego kilka karcianych asów? A może czas postawić zupełnie nowy domek, na nowym, mocniejszym fundamencie? 😉

Moja Mama w wieku 35 lat, mając pracę na cały etat, męża i dwójkę dzieci, poszła na studia. Zrobiła magisterkę z jednego kierunku i licencjat z drugiego. A na koniec, nadal pracując na etacie i mając już lat 45, założyła własną firmę.

Czy było trudno? Jasne! Ale da się? Da. To wszystko kwestia wyboru, no i – bądźmy jednak realistkami – mierzenia siły na zamiary. Z pewnością jednak nie jest to kwestia wieku ani stażu pracy.

5. Z każdego zawodowego doświadczenia wyciągaj lekcje

Nie traktuj swoich ślepych zaułków jak porażek. W ślepych zaułkach czasem kryją się niesamowite rzeczy 😉 Zamiast opisywać ten punkt w teorii, podam Ci po prostu świetny przykład.

Fantastycznie bowiem rozpisała to na swoim blogu Ryślicielka® Klaudia Tolman. Otóż moja imienniczka w ciągu 30 lat życia imała się aż 30 różnych zajęć, a z każdego, nawet najmniejszego doświadczenia zawodowego wyciągnęła przynajmniej jedną lekcję. Przeczytaj, naprawdę warto.

A TERAZ TWOJA KOLEJ!

Weź kartkę i wypisz wszystkie swoje dotychczasowe prace i do każdej z nich dopisz co najmniej jeden wniosek na przyszłość. Czego nauczyłaś się o sobie samej, o swoich upodobaniach i antypatiach, o innych ludziach i po prostu o życiu? Nawet z pozoru błaha lekcja jest Twoim kapitałem na przyszłość. Świat zmienia się dziś tak szybko, że nigdy nie wiesz, co Ci się jeszcze w życiu przyda 😉

6. Odkrywaj siebie

Wszystkie Twoje doświadczenia uczą Cię czegoś nie tylko o świecie, ale i o Tobie samej. Jeśli zrobiłaś listę, o której pisałam w poprzednim punkcie, na pewno wyraźnie to już widzisz. A to tylko jedno ćwiczenie, często niewymagające nawet jakiegoś szczególnego skupienia!

Warto odkrywać siebie na najróżniejsze sposoby. Oto, co oprócz wyciągania wniosków sprawdza się u mnie:

  • czytanie książek, np. biografii ludzi, których podziwiam i którzy mnie inspirują;
  • czytanie poradników dotyczących samorozwoju – pracuję w ten sposób nad swoimi cechami, które chcę poprawić, np. nad asertywnością czy pewnością siebie;
  • rozmowy z przyjaciółmi i znajomymi z pracy (informacje zwrotne od współpracowników są wręcz nieocenione!);
  • test MBTI i wiele innych testów osobowości* – niektóre są dostępne w internecie, do innych mam dostęp dzięki studiom, jeszcze inne podsunęła mi doradczyni zawodowa (o tym poniżej). Nie zawsze muszą to być testy standaryzowane, wymagające interpretacji psychologa czy, o zgrozo – płatne! Czasem najprostsza zabawa może otworzyć Ci oczy na sprawy, których do tej pory byłaś nieświadoma, o ile oczywiście zechcesz się pochylić nad jej wynikami. Pamiętaj tylko, by się na tych wynikach zbytnio nie zafiksować – to jednak tylko zabawa, nie prawda objawiona na Twój temat 😉 Taką dobrą zabawą na początek jest oparty na założeniach MBTI przyjemny (i darmowy) test 16Personalities.
  • spotkania z doradcą zawodowym z uniwersyteckiego biura karier – na moim uniwersytecie prowadzony był akurat program finansowany przez UE, ale właściwie każda szanująca się uczelnia daje swoim studentom możliwość bezpłatnego skorzystania z usług doradcy zawodowego. Jeśli studiujesz, nie zastanawiaj się ani chwili – to tylko kilka spotkań, a możesz dzięki nim uporządkować zawodowe plany.
  • ćwiczenia typu mapa marzeń, matryca celów, „5 razy dlaczego?”, wizualizacje itp.*

A jakie są Twoje sprawdzone metody, dzięki którym coraz lepiej poznajesz siebie i które ułatwiają Ci poszukiwania własnej ścieżki zawodowej?

*Wiele z powyższych „odkrywaczy” możesz wypróbować sama, a niektóre z nich znajdziesz także na tym blogu. Częstuj się i… szerokiej drogi!

Photo by Ran Berkovich on Unsplash.com

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *